Przepraszam, że nie pisałam przez weekend, ale spędziłam go w końcu bardzo rodzinnie i praktycznie non stop nadworzu korzystając z ostatniej dawki śniegu. W dodatku mąż ma zaległy urlop, więc super się złożyło :-)
Ale dośc tego, czas przejść do konkretów, czyli... ? Wiadomo.. :) Łowy, łupy itp.
Byłam dziś z koleżanką na dostawie i jak zawsze mówię, że nic nie kupię, bo za drogo.. to dziś po prostu pękłam!
Oczywiście jak to na dostawie, pełno handlar, pełno w ogole ludzi.. Przeglądając sukienki, dziewczyna koło mnie nie patrząc na rozmiary, wszystko dosłownie zrzucała do kosza. W 5 minut wieszak
z sukienkami opustoszał. Po kilkunastu minutach, dziewczyna ta zaczęła przeglądać rzeczy i odkładać te których nie brała. Dziki szał!
1. Skórzane sandały RAVEL.
Jestem w nich absolutnie zakochana, niestety zdjęcia przekłamują kolor "niebieski", ponieważ one ani trochę nie są błękitne, tylko morskie, nawet bardziej zielone. O dziwo iPad i nasze iPhony nie dały rady z odzwierciedleniem tego koloru. DZIWNE.
Uroku dodaje im drewniany obcas z wysokim połyskiem.
2. Sukienka mgiełka Atmosphere.
Też podbiła moje serce tym cudnym haftem, ale co z tego jak się nie dopinam w piersiach :/ Na całe szczęście dałam za nią w granicach 6zł.
3. Coś dla dziabąga mego :) plecionka Next.
Czyż nie jest urocza? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz