Obserwatorzy

czwartek, 30 stycznia 2014

114. Ekscytacyjnie, niekosmetycznie :P

Hej :)

Dziś nie będzie kosmetycznie, ani lumpeksowo, ani urodowo.. ot ekscytacyjnie z pewnego względu o którym niżej :)


Post długi, ale jest niecodzienny, jak chcecie wiedzieć więcej to przeczytajcie :)


W poniedziałek dowiedziałam się, że w środę będzie premiera filmu Dallas Buyers Club, gdzie główną rolę gra Matthew McConaughey a partneruje mu Jared Leto. Aktorzy mieli się pojawić w Londynie.


Oczywiście nie mogłam przepuścić takiej okazji z racji tego, że bardzo lubię obydwu Panów, a szczególnie myślałam o tym, żeby spotkać Matthew :) Gdy obudziłam się w środę, nie mogłam uwierzyć własnym oczom.. za oknem LAŁ deszcz.. i niestety nie chciał przestać padać. Żeby dojechać na miejsce musiałam wyjść z domu około 15.30. Ale tak patrzę, godzina 14 a tu leje coraz mocniej.. zmartwiłam się, ponieważ pal licho jakbym miała iść sama, z cukru nie jestem i się nie rozpuszczę, ale mam dziecko którego nie mam z kim zostawić i muszę ją wziąć ze mną.. tak więc w sumie już czułam rezygnację, więc nawet się nie malowałam w tym dniu..
Około 15tej, koleżanka do mnie napisała, czy się wybieram, więc odpisałam, że nie. Kilka chwil później zadzwonił do mnie mąż i się zapytał czy jestem już w drodze, więc odparłam, że nie, bo pada deszcz (aczkolwiek był już duzo słabszy niż o godzinie 14tej).. a on po chwili stwierdził: "kurde! ubierz się ciepło, młodą również i jedź!! jesteś w Londynie, korzystaj!"
Po tych słowach zebrałam się w 20 minut, szybki makeup, ubranie się, ubranie córki i w drogę!

Poszłam doładować bilet, od razu nadjechał autobus więc się ucieszyłam. Dojechałam na stację pociągów, tam czekałyśmy około 8 minut, niecierpliwiłam się, ponieważ czytałam, że aktorzy ponoć pojawiają się na 45 minut przed wyświetlaniem filmu (premiera miała być o 18, więc musiałam być 17.15 na miejscu). Po przejechaniu dwóch stacji, przesiadłam się na metro, dojechałyśmy do centrum, gdzie na Bond Street musiałam przesiąść się na Jubilee line i pojechać na Green Park. Około godziny 17 byłam już na Green park, ale trochę zbłądziłam na stacji :P nie w tą windę wsiadłam i straciłam trochę cennego czasu.. w końcu wyszłam, odpaliłam internet w telefonie oraz mapy, bo jeszcze kawałek miałyśmy do samego kina.. leciałysmy jak szalone :) Co jak się okazało.. niepotrzebnie...

Dotarłam na miejsce i byłam szczęśliwa, że jest tak mało osób.. równocześnie zdziwiona, ponieważ o tej godzinie była mżawka tylko a wciąż osób było niewiele. Spotkałam moją koleżankę, którą poznałam na koncercie 30 Seconds To Mars (gdzie wokalistą jest własnie Jared Leto). Ucieszyłam się, ponieważ baaaardzo lubię jej włoską, zwariowaną duszę :D 

Godzina 17.30.. ani widu, ani słychu.. córka jeszcze grzeczna
Godzina 18.. nikt nie podjeżdża (przecież miało się zacząc o 18!!!)
Godzina 18.30.. dalej nic, córka już płacze, że chce do domu.. :/
Godzina 18.45.. rozkładają czerwony dywan (??!?!?!?!) byłam tym zdumiona, na ostatnią chwilę i w zasadzie i tak wszystko opóźnione.. zaczęłyśmy zabawiać młodą, i tak cudem dotrwałyśmy bez płaczu do ..
Godziny 19,15.. młoda zaczęła znów jęczeć, że chce do domu.. ja już nie miałam siły jej trzymać na rękach (chciała widzieć co tam się dzieje a niestety stałyśmy jeden rząd za ludźmi)
Godzina 19.30!!! PRZYJECHALI :D

Przyjechali! Pierwszy wyszedł Matthew, ludzie oszaleli, ja też! Mojej koleżance padła bateria więc postanowiła, że potrzyma mi córkę na rękach a ja będę robić zdjęcia. Strasznie mnie wkurzały dwie parasolki które były przede mną. Wszyscy co stali obok się denerwowali, w końcu powiedziałam dziewczynie zeby ją złożyla, przeciez jest lekka mżawka i od tego głowa jej się nie rozpuści (miałą równiez kaptur..) no ale posłała mi jedynie spojrzenie w stylu: "zwariowalas? mam zlozyc parasol?..



Matthew wyszedł z auta i zaczął rozdawać autografy. Zrobiłam mu tylko jedno zdjęcie bo zaraz nadjechał kolejny wóz a z niego wyszedł Jared i już nie widziałam Matthew. Niestety nie zabrałam ani skrawka papieru ani długopisu, dlatego, że się spieszyłam :/ Więc musiałam zadowolić się zdjęciami, kiepskimi..


Jared od razu po wyjściu z auta podszedł w stronę gdzie stałyśmy.















Zdjecia tragiczne, no ale bylo ciemno, pochmurno, ogolnie rzecz biorac nie sprzyjalo to robieniu zdjęć. W takich momentach marzę, żeby mieć lustrzankę :// 

Jared zatrzymał się na chwilkę, przy Nas ponieważ zobaczył moją córkę i wykrzyknął "oh! baby, baby, baby! Hi baby!" :D Słychać to na filmiku który nagrałam, niestety tak mnie to rozkojarzyło, że telefonu nie przekręciłam i nie sfilmowałam tego, ale słychać :) (W ogole chcialam zapaść się pod ziemię, bo od razu powiedziałam: "ona jest Twoją fanką" .. masakra :P )
Pech (?) chciał, że akurat kiedy Jared był przed nami, Matthew przeszedł obok i nie mogłam zrobić lepszego zdjęcia, bo akurat nagrywałam filmik (mimo to cyknelam dwie fotki, dobrze ze mam taka funkcję, że podczas nagrywania mam możliwość robienia zdjęć ale w gorszej jakosci) :/ No i tak szybko uciekł, że nie było szans na popodziwianie go z bliska :P

Nawet szczerze pisząc, odniosłam wrażenie, że jest mocno zdystansowany, nie patrzył na ludzi, tylko szybko przeszedł rozdając autografy. Jared natomiast patrzył w oczy, rozdawał autografy, rozmawiał z nami, robił wspólne zdjęcia.

Tutaj możecie obejrzeć krótki filmik, w którym Jared po zrobieniu zdjęcia z dziewczyną, mówi do mojej córki haha :) Możecie wybrać jakość HD.



Reszta zdjęć Matthew:









Matthew szybko zniknął z ulicy, szkoda, że nawet nie stanął na tym dywanie na chwilę..

Jared zaś zrobił mi i mojej córce super niespodziankę :D Wrócił do Nas i powiedział, że chce zdjęcie z moim diabełkiem i mi w tym czasie przy wyciąganiu z kieszeni, upadł telefon.. wyłaczył się i byłam WŚCIEKŁA, więc tam stała jakaś jego znajoma i ona zrobiła zdjęcie :D on wziął moją córę pod pachy, wyrzucił jęzor jak zwykle (ja w tym czasie powiedziałam córce, żeby też tak zrobila i się udało :D ), dodatkowo dał nam bilet, żebyśmy weszły obejrzeć!!! Ponad połowa zgromadzonych ludzi dostała bilety za wytrwałość w deszczu :P

Apropos zdjęcia mojej małej z Jaredem.. dziewczyna która je robiła powiedziała, że umieści je na Twitterze, ale niestety tak szybko zniknęła, ze nie mialam szansy jej sie zapytac jak ja znajde to foto :/// Mam konto na twitterze, ale nie za bardzo rozumiem o co tam chodzi :/ kto widzi to co napiszę itd.. 

Gdy już aktorzy zniknęli, mogliśmy wejść do kina i szczerze myslałam, że córka się ucieszy, że w końcu nie stoimi jak kołki, tylko się ruszamy do ciepłego miejsca.. niestety moja radość szybko minęła gdy w środku (po przekroczeniu drzwi raptem) zaczęła mnie ciągnąć za rękaw i mówić, że ona tam nie chce iść. Namawiałam ją 5 minut, ale to nic nie dało, jest jeszcze za mała :P Także nie obejrzałam filmu w kinie. Wychodząc, zapytałam babki która zbierała te bilety czy mogę oddać koleżance, ponieważ moja córka chce iść do domu. Pani stwierdziła, ze nie ma problemu i takim sposobem uszczęśliwiłam swoją włoską znajomą, która mimo 34 lat na karku bardziej szaleje na koncertach niż 16stki :))





Taki był mój wczorajszy dzień, pełen wrażeń :) Jestem szczęśliwa, ale również czuję niedosyt, przez brak autogafów i kiepskie zdjęcia. 





MIŁEGO DNIA :)










11 komentarzy:

  1. Rzeczywiście bardzo niecodzienne. Normalnie aż Ci zazdroszczę! :)

    I-am-Journalist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sobie tez :P Choc tak jak napisalam, czuję niedosyt :(

      Usuń
  2. Świetnie zdałaś relację i nie dziwię się, że tyle emocji :))) Trzymam kciuki za namierzenie zdjęcia, dla mnie akurat Twitter to czarna magia, ale może się uda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie dla mnie Twitter to tez czarna magia :) Nie wiem czy juz za stara na to jestem czy co ;-) hehe

      Usuń
  3. Wow ale fajnie!! dzień pełen wrażeń:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak :) W koncu gdzieś się wyrwałam..

      Usuń
  4. ale przygoda :) i tak nieźle wszystko ogarnęłaś :)
    mam nadzieję, że zdjęcie uda się znaleźć, choć Twittka nie lubię, więc nie ogarniam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To widzę, że nie jestem sama z tym nieogarnianiem twittera :) Od razu lepiej się z tym czuję haha ;-)

      Lubię spontaniczne przygody choc z dzieckiem często mi to nie wychodziło niestety, ale jak już teraz jest starsza, to jest troszkę inaczej,

      Usuń
  5. o jaaaa, ale super miałaś wieczór :)) Takie dni są najlepsze, niezapomniane ;)

    OdpowiedzUsuń